wtorek, 30 maja 2017

Pasja jeżdżenia

Czym tak naprawdę jest pasja? 

Cóż by rzec...? to chyba przede wszystkim radość i energia odczuwane, gdy robimy coś fajnego.... coś, co karmi naszą duszę, ciało, nasz umysł... 
wyzwala najlepsze emocje. 

Pasja - to zaangażowanie i motywacja, gdy robimy coś, 
co jest dla nas przyjemne...coś, co chcemy, dla tej właśnie przyjemności robić...


Co rodzi pasję...?
Czasem determinacja, czasem fascynacja...
Pasją jeżdżenia zaraziły się prawie wszystkie moje kursantki...a szczególnie Żanetka, Ewelina, Iza, Daria, Julcia, Paula, Kasia, Ola, Klaudia...i wiele innych. 
Nie tam, żeby wszystkie ode mnie... 
Pierwszą inspiracją jest najczęściej ktoś z rodziny, otoczenia, środowiska... 
Rodzic, chłopak, przyjaciółka... 
Ale...nawet ktoś już zainfekowany pasją, przychodzi na pierwsze jazdy mocno zestresowany... wystraszony... pełen obaw czy sobie poradzi...
Rolą instruktora jest podanie pomocnej dłoni i wprowadzenie w stan aktywności.... pobudzenie myślenia... pomoc w złapaniu wiatru w żagle...
I za chwilę okazuje się, że kochacie jeździć... i potraficie.

Pasjonaci szybko przyswajają umiejętności...i trzydzieści godzin mija nie wiadomo kiedy...
Robią coś, co kochają albo przynajmniej bardzo lubią, co daje im przyjemność i odskocznię.
Mają kawałek własnego świata, którym potrafią się cieszyć... 
Instruktor czuje satysfakcję, a kursant odczuwa przyjemność, która jest kopalnią siły, energii i szczęścia. Kreuje swoją osobowość i myśli o swoim przyszłym rozwoju.
Jakąż rozkoszą dla instruktora jest fakt, że kursant jest niezaspokojony, kiedy kończą się zaplanowane godziny jazdy...
Większą rozkoszą może być tylko pozytywnie zakończony sprawdzian na egzaminie państwowym...najlepiej za pierwszym razem.
Często tak się dzieje w przypadku pasjonatów....bo pasja rodzi sukces. 
A sukces... jest zawsze spełnieniem, radością, satysfakcją, osiągnięciem celu.
Czyli - zadanie wykonane.
Nie zawsze oczywiście tak się dzieje. Czasem nawet pasjonat nie zdaje egzaminu za pierwszym razem. 
Lecz pamiętajcie - nie ma porażek, są tylko lekcje. 
Może właśnie ich potrzebowaliście... lekcji pokory, która jest nierozerwalnie związana z naszym życiem i bardzo potrzebna na drodze. 
Bardzo trafne stwierdzenie usłyszałam niedawno od doświadczonego mądrego instruktora, że na egzaminie niejednokrotnie lepiej sobie poradzi Janko Muzykant od wytrawnego wirtuoza. Właśnie ze względu na pokorę.
Pasja u niektórych rodzi się dopiero po dłuższym czasie... wtedy, kiedy przechodzi stres, który blokuje myślenie, tak ważne na drodze, co zawsze podkreślam. 
Wtedy, kiedy zaczynacie naprawdę się jazdą fascynować... stajecie się pasjonatami.
Im więcej poświęcacie tematyce drogowej czasu i uwagi, tym bardziej wasze zainteresowanie tematem rośnie. Chcecie być jeszcze lepsi, znać kolejne odpowiedzi, wgłębiać się w tematykę, jakże podniecającą przecież.
Pasja to lek na szarą rzeczywistość...dodaje energii i sprawia, że jesteśmy szczęśliwszymi ludźmi.
Są i tacy, niestety, którzy pasji jeżdżenia pewnie nigdy nie poczują...
Ci mogą być najwyżej miernymi rzemieślnikami...a spełniać się w innych dziedzinach.

My, pasjonaci - Wasi instruktorzy namiętnie...żarliwie...fanatycznie...
zarażamy Was swoją pasją. 
Pokochasz...zrozumiesz...
Jak nie pokochasz...to ja nie zrozumiem.

1 komentarz:

  1. Droga Ewo, pasja jest pasją, a kto ją ma, ma dobrze bo ma cel:) Ale ja w związku z tą pasją, miałbym coś dla Ciebie, może by się spodobało, tylko nie bardzo mam jak to Tobie pokazać:(

    OdpowiedzUsuń