Czasu mało, bo coraz bliżej święta...
lecz muszę się z Wami podzielić historyjką, która mnie niedawno szalenie rozbawiła...
opowiedziana przez jedną z moich ulubionych ostatnio kursantek - Żanetkę,
W pewnym sensie nawet przez nią wykreowana... z dużym udziałem dobrego...może nawet najlepszego instruktora,
Nie będę się powtarzać, jaki powinien być dobry instruktor, bo pisałam o tym całkiem niedawno.
A najlepszy...powinien wskazywać drogę do ideału (na wzór i podobieństwo swoje), wyłapywać najdrobniejsze niedociągnięcia, pokazywać, że można lepiej, dokładniej, bezpieczniej...czyli czepiać się, krytykować, poprawiać...
Chwalić przyszłego kierowcę i zachwycać się jego umiejętnościami ma egzaminator i ewentualni późniejsi jego pasażerowie.
Cóż...taka rola instruktora...niektórzy to rozumieją i chętnie współpracują...inni źle to znoszą...
Bo krytyki przecież nikt nie lubi...każdy woli być chwalony...
I kiedyś to przecież na egzaminie nastąpi...oby jak najszybciej.
Ale wracając do mojej historyjki. Żanetka, kochana gadułka, skrytykowana przez najlepszego instruktora,,, zupełnie zasłużenie zresztą...rzuciła mu tekścik :"myślałam, że Pan jest milszy",
na co najlepszy instruktor jej odpowiedział :
"powinna Panna podziękować za krytykę i powiedzieć - jest Pan zajebisty".
Fantastyczny tekst...bezsprzecznie warty upowszechnienia...każdy kursant powinien to robić...
Ja sama ochoczo wysłuchiwałabym tego kilka razy dziennie.
Któż by zresztą nie chciał być zajebisty.
Wielu instruktorów zasługuje na to miano.
W Prymusie, oczywiście, wszyscy...ale jeden najbardziej.
I odkąd zaczęłam tu pracować... i ja jestem zajebista...proste...z jakim przystajesz, takim się stajesz...
Wcześniej, u poprzedniego pracodawcy sama musiałam sobie śpiewać :
bo ja jestem zajebista, to sprawa jest oczywista...bo przecież Liszewski z Weekendu nie o mnie śpiewał...a nikt mnie tam nie doceniał.
Teraz - na Żanecie wymusiłam - skoro już się zgadałyśmy - więc usłyszałam ten zajebisty tekst...
Ktoś może jeszcze kiedyś...chyba Izu...niektórzy mi dawali do zrozumienia, nie mając odwagi przekazać tego w tak wyrazistej i konkretnej formie.
I tu - drogi kursancie - jesteś naszym egzaminatorem...jak pochwalisz, to znaczy, że nasza praca przynosi owoce...bo przecież każdy lubi być chwalony...
Każdy chce być zajebisty.
sobota, 17 grudnia 2016
sobota, 19 listopada 2016
Czy chciałbyś być przeklęty....?

Ja nie należę...
Nie wiem skąd mi się to wzięło...klnę jak szewc....a na co dzień w ogóle nie przeklinam...prawie...
Może dla zasady...przeklinam, żeby na mnie nie przeklinali.....
Chociaż...w gruncie rzeczy to kwestia szacunku dla innych użytkowników drogi....szacunku dla przepisów....bo przepis nakazuje opuścić skrzyżowanie w miarę możliwości jak najszybciej.
Paradoks...? w pewnym sensie...
Lecz wkrótce przekonacie się sami jak irytujący jest kierowca, który nie wie, co zrobić...
Jest skrzyżowanie...ma pierwszeństwo....zatrzymuje się...i myśli...co zrobić....bo nie widział znaku....bo nie zna zasad...
Jest chaos...jest bezkrólewie...
jechać...nie jechać...nie wiadomo, kiedy się ogarnie....koszmar...
I w tym momencie cisną się na usta słowa, o których znajomość w ogóle się nie podejrzewałam nawet....
Dlatego zawsze was namawiam....przed skrzyżowaniem - myślimy o tym, co mamy zrobić...
komu ustępujemy, kto nam ustępuje...
Układamy plan, który czasem należy zmodyfikować....zweryfikować...decyzja zapada na ostatnim centymetrze...ale musimy na czymś bazować....tego od nas oczekują....tego my oczekujemy od innych.
Pamiętajmy, że
W ciągu ubiegłego roku zwiększył się w Polsce znacząco wskaźnik liczby pojazdów zarejestrowanych na 1000 mieszkańców do 653 sztuk. Największy wzrost osiągnęły auta osobowe - do poziomu 502 egzemplarzy. Oznacza to, że Polska przekroczyła średnią unijną wynoszącą 484 samochody zarejestrowane na 1000 mieszkańców.
Dla porównania....w latach 70-tych ubiegłego stulecia - było 15 samochodów osobowych na tysiąc mieszkańców....a dróg przybywa nieproporcjonalnie mało....
Egzamin nie jest taki drogi...

Płatny...na egzaminie jedyne 140 zł...
ale w dorosłym życiu kierowcy, wyłapany przez policję będzie Cię kosztował
250 zł i 5 punktów karnych.
I za chwilę się przekonasz, że na egzaminie jest całkiem tanio....
bowiem taryfikator przewiduje często wyższe kary....
a egzaminator - jak dobry duszek Kacper - zawsze zadba o Twoje bezpieczeństwo.
CZYNY O CHARAKTERZE SZCZEGÓLNYM:
* nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku - 10 pkt karnych i do 500 zł mandatu
* spowodowanie kolizji - 6 pkt karnych i do 500 zł mandatu
* spowodowanie innego zagrożenia w ruchu drogowym - 6 pkt karnych i do 500 zł mandatu
NIEPRAWIDŁOWE ZACHOWANIE WOBEC PIESZYCH:
* wyprzedzanie na przejściu dla pieszych i bezpośrednio za nim - 9 pkt karnych i 200 zł mandatu
* nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu -
8 pkt karnych i 350 zł mandatu
NIESTOSOWANIE SIĘ DO SYGNAŁÓW I ZNAKÓW DROGOWYCH:
* niezatrzymanie się do kontroli drogowej - 8 pkt karnych i do 500 zł mandatu
* przejazd na czerwonym świetle - 6 pkt karnych i od 300 do 500 zł mandatu
* złamanie zakazu skrętu - 5 pkt karnych i 250 zł mandatu
* wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej - 5 pkt karnych i 200 zł mandatu
* złamanie nakazu zatrzymania Stop - 1 pkt karny i 100 zł mandatu - taniej niż na egzaminie
* jazda pasem dla autobusów - 1 pkt karny i 100 zł mandatu - taniej niż na egzaminie
PRZEKROCZENIE DOPUSZCZALNEJ PRĘDKOŚCI:
* powyżej 50 km/h - 10 pkt karnych i 400-500 zł mandatu
* od 41 do 50 km/h - 8 pkt karnych i 300-400 zł mandatu
* od 31 do 40 km/h - 6 pkt karnych i 200-300 zł mandatu
* od 21 do 30 km/h - 4 pkt karnych i od 100 do 200 zł mandatu
* od 11 do 20 km/h - 2 pkt karne i 50-100 zł mandatu - taniej niż na egzaminie
* jazda z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym - 2 pkt karne i 50-200 zł mandatu
* od 6 do 10 km/h - 1 pkt karny i do 50 zł mandatu - taniej niż na egzaminie
INNE WYKROCZENIA:
* wyprzedzanie na przejazdach rowerowych - 8 pkt karnych i 200 zł mandatu
* wymuszenie pierwszeństwa - 4-6 pkt karnych i 200-300 zł mandatu
* niestosowanie się do obowiązku używania świateł od zmierzchu do świtu - 4 pkt karne i 200 zł mandatu
* niestosowanie się do obowiązku używania świateł od świtu do zmierzchu - 2 pkt karne i 100 zł mandatu - taniej niż na egzaminie
* brak zapiętych pasów bezpieczeństwa - 2 pkt karne i 100 zł mandatu -
taniej niż na egzaminie
WYKROCZENIA BEZ PUNKTÓW KARNYCH:
* kierowanie pojazdem bez dokumentów - 50 zł mandatu (za brak każdego dokumentu)
* korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy - 200 zł mandatu.
wtorek, 13 września 2016
Plejada gwiazd w Prymusie
Podobno każdy z nas ma swojego sobowtóra...
Do mnie kiedyś ekspedientka w sklepie z entuzjazmem wykrzyczała "cześć" i za chwilę przepraszała za tę poufałość...ale wydałam się jej łudząco podobna do koleżanki...
cóż...taka pospolita uroda...
Niektórzy jednak mają to szczęście, że można w ich twarzach zobaczyć osoby z pierwszych stron gazet.
Miałam takich kursantów. Nie od razu odważyłam się o tym wspomnieć, ale jak już do tego doszło, okazało się, że nie jestem pierwszą osobą, która to zauważyła...wszyscy im to mówią.
Pierwsza była Marta Żmuda - Trzebiatowska, którą Pan Mariusz podczas zajęć teoretycznych cały czas nazywał Żmudą, był Wojciech Szczęsny, który w pociągu był proszony przez dziewczyny o pstryknięcie wspólnej fotki...następnie Kasia Zielińska...zauważyłam od razu w jej twarzy coś znajomego, ale to kolega - instruktor zwrócił uwagę, że cała Zielińska.
I całkiem świeżo Angelina Jolie.
Nie w każdym przypadku podobieństwo jest uderzające, lecz można dostrzec jakiś charakterystyczny szczegół, który przywołuje skojarzenia.
Wszystkie osoby bardzo sympatyczne...nie gwiazdorzyły w najmniejszym stopniu.
Przy odpowiedniej stylizacji byłyby zapewne nie do odróżnienia.
Czasem przemknie po parkingu jakaś Pamela Anderson, ale z żadną nie miałam bliższego kontaktu.
Jest też instruktor w naszej szkole, który przypomina mi - odkąd go poznałam - Romana Wilhelmiego (aktor ten - może nie wszystkim znany - machał do mnie kiedyś na Dworcu Centralnym w Warszawie, gdy byłam nastolatką). Właściwie to bardziej ten instruktor przypomina mi kolegę, który jako pierwszy wydał mi się podobny do Romana. Ale skojarzenie pozostało.
Znamienne jest to, że ów instruktor i Wilhelmi mają tę samą datę urodzin...z wyjątkiem roku oczywiście.
No i nasza naczelna gwiazda...Pan Mariusz...autorytet i wzór do naśladowania...jak to gwiazda.
Zastanawiam się czasem - do kogo podobny...parę razy pytałam kursantki o opinię...bo dziewczyny czasem lubią poplotkować o facetach...Bruce Willis może trochę z fryzury...ale generalnie typ sportowca...o cudownych, elektryzujących oczach, filuternym spojrzeniu...i wielkim sercu.
A podobny...chyba do siebie....bo niepowtarzalny.
sobota, 3 września 2016
Buziakowo
Minął właśnie kolejny szczęśliwy tydzień pracy...
Mam 3 nowe kursantki, które mimochodem zapoczątkowały nową świecką tradycję...
Miałam w tym swój malutki udział, oczywiście...ale inspiracją była Monika.
Jako pierwsza pojawiła się z nowych...jak każdy - zestresowana przed pierwszą jazdą...niepewna swoich możliwości, przerażona wyjazdem z bezpiecznego placu na drogę.
Na pewno pamiętacie swoje początki...
W takich momentach dobry instruktor dodaje otuchy, podpowiada do znudzenia - a właściwie do skutku - kolejne czynności, uzasadnia konieczność ich wykonania, uspokaja emocje...
i jedziemy.
Każdej prawie osobie udaje się po niedługiej chwili zapanować nad stresem i zaczyna czuć wiatr we włosach czyli odczuwać przyjemność z jazdy...
bo przecież to jest piękne...musimy to pokochać.
Tak też było z Moniką. Dotarłyśmy szczęśliwie do celu i mój świeżutki kierowca spontanicznie mnie wycałował, aby wyartykułować, że przeżyłyśmy razem coś pięknego. Też poczułam zadowolenie, bo jeździła bardzo fajnie.
Kiedy tuż po Monice pojawiłą się jeszcze bardziej wystraszona Julcia, zapewniłam ją : "Będzie Pani zadowolona" - jak poprzedniczka, która mnie na koniec wycałowała.
Ty też będziesz chciała - zapewniłam...I była zadowolona. Oczywiscie buziaki wyegzekwowałam.
Dzisiaj Julcia, na trzecim spotkaniu czyli na 6 godzinie, przemknęła przez centrum miasta z prędkością 50 km/h, bez mrugnięcia okiem...akurat trafiłyśmy na zieloną falę.
Na koniec - oczywiście buziak.
W międzyczasie jeździłam z chłopaczkiem, któremu opowiedziałam o nowej świeckiej tradycji...
I on też ochoczo mnie wycałował na zakończenie naszego spotkania, choć nie był pierwszakiem.
Trzecia nowa była w tym tygodniu Ewelinka. I ona wyszła zadowolona, więc był buziak. I za pierwszym razem, i za drugim.
I jak tu nie kochać tej pracy...? Tyle buziaków w jednym tygodniu...
Koledzy mogą tylko pozazdrościć.
I jeszcze z Klaudusią wymieniłam buziaka w tym tygodniu...ale niestety, o zgrozo, nie przyniosło jej to szczęścia na egzaminie...następnym razem dostanie kopniaka...
Kochanie, czas na Ciebie...umiesz jeździć i masz to tylko pokazać...
I parkować ładnie umiesz...
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Coś jest na rzeczy...?

Mam nadzieję, że moi koledzy się na mnie nie obrażą...
Bo przecież taka uwaga nigdy nie padnie z ust kulturalnego mężczyzny...a takich mamy w naszej szkole instruktorów.
Takie zdanie może wypowiedzieć jedynie skrajny męski szowinista, a takimi nie będziemy się przejmować...
Same przecież lepiej wiemy, że dobrze jeździmy...często lepiej niż faceci.
Brunetki, blondynki...wszystkie dziewczynki umieją jeździć...a te, które nie umieją mogą się nauczyć...wystarczy chcieć...
sobota, 20 sierpnia 2016
Kilka słów...tytułem uzupełnienia...rozważań dotyczących dobrego instruktora.
Dobry instruktor - to pełna profeska i powołanie.
Dla takiej osoby - odpowiedniej, na właściwym miejscu, priorytetem zawsze będzie przygotowanie kursanta do życiowej podróży po polskich drogach ...i nie tylko polskich...
wpojenie zasad, które pozwolą jeździć mądrze i bezpiecznie...
no i oczywiście rzetelne przygotowanie do egzaminu na prawo jazdy.
Porządne przygotowanie do egzaminu sprawi, że przejazd egzaminacyjny potraktujecie jak zwykły sprawdzian umiejętności, które już posiadacie. Wystarczy tylko uważnie skupić się na poleceniach egzaminatora i starannie wykonać zadania. Oto najprostsza droga do sukcesu...
A na tej drodze potrzebujecie prawdziwego dobrego instruktora.
Instruktor jazdy jest dla was przewodnikiem, który musi:
Lecz pamiętajcie
Dla takiej osoby - odpowiedniej, na właściwym miejscu, priorytetem zawsze będzie przygotowanie kursanta do życiowej podróży po polskich drogach ...i nie tylko polskich...
wpojenie zasad, które pozwolą jeździć mądrze i bezpiecznie...
no i oczywiście rzetelne przygotowanie do egzaminu na prawo jazdy.
Porządne przygotowanie do egzaminu sprawi, że przejazd egzaminacyjny potraktujecie jak zwykły sprawdzian umiejętności, które już posiadacie. Wystarczy tylko uważnie skupić się na poleceniach egzaminatora i starannie wykonać zadania. Oto najprostsza droga do sukcesu...
A na tej drodze potrzebujecie prawdziwego dobrego instruktora.
Instruktor jazdy jest dla was przewodnikiem, który musi:
- zadbać o wasze bezpieczeństwo,
- nakreślić przebieg trasy,
- przestrzegać przed zaskakującymi sytuacjami,
- wyjaśniać rozmaite meandry drogowe,
- rozwiać wszelkie wątpliwości,
- pomóc w razie upadku,
Lecz pamiętajcie
- nauczyć patrzeć - nie oznacza patrzeć za was,
- nauczyć podejmowania decyzji - nie oznacza za was decydować.
Dla owocnej współpracy konieczna jest dobra komunikacja i wzajemne zaufanie.
Potrzebna więc jest pewna elastyczność i nić sympatii - widzialna lub niewidzialna.
Największym komplementem dla instruktora jest zawsze stwierdzenie kursanta, że żal się rozstawać, że czas tak szybko minął (ostatnio to słyszałam w zeszłym tygodniu od Kasi C. i mam nadzieję nie raz jeszcze usłyszeć)...najmilszą chwilą dla instruktora jest sukces w postaci waszego zdanego egzaminu...najlepiej za pierwszym razem...ale nawet - przy braku szczęścia, przy każdym kolejnym podejściu - pamiętajmy, że są to bardzo cenne doświadczenia, które wnoszą dużó dobrego w sferze emocji, wiedzy o samym sobie i w końcu o zachowaniu się na drodze.
Bo droga wymaga od nas przewidywania zachowania innych użytkowników, musimy czasem myśleć za innych. Nie każdy użytkownik drogi jest osobą rozważną i odpowiedzialną. I najlepiej dla was, żeby wam to uświadomił dobry instruktor albo nawet niedobry egzaminator niż "katastrofa" na drodze, która może być o wiele bardziej bolesna.
Etyka zawodowa nie pozwala mi źle mówic o kolegach "po fachu", lecz pojawiają się czasem na mojej drodze kursanci, którzy ukończyli kurs w innej szkole jazdy i są koszmarnie nieprzygotowani do jazdy w ogóle, do egzaminu...i to jest jakieś nieporozumienie. Z nimi trzeba wykonać ciężką pracę. Lecz są to zwykle osoby zdeterminowane, nastawione na sukces...więc się udaje...
Żal tylko, że nie trafiły na dobrego instruktora przy pierwszym podejściu...
Ale na koniec...coś optymistycznego...jest taka szkoła w Szczecinie, która ma rzesze zadowolonych kursantów. Każda opinia zawiera masę superlatyw typu " szkoła na medal", " nie zmieniajcie się", "jesteście mistrzami","aż żal się rozstawać', "zdałem za pierwszym razem"...itp. Niektórzy twierdzą, że opinie są preparowane...bo cóż mają powiedzieć zazdrośni konkurenci....lecz ja znam ludzi, którzy to pisali...są autentyczni...z krwi i kości...są szczerzy...i prawdziwie zadowoleni...i tacy będą wszyscy następni adepci...
To oczywiście w największym stopniu zasługa szefa. Jego idea, aby stworzyć Szkołę Jazdy Prymus już w zamyśłe przewidywała przodowanie przed innymi. Primus inter pares...Musiał zebrać wyselekcjonowaną grupę instruktorów...bo prymusów muszą uczyć prymusi... I udało się.
Niektórzy najwspanialsi działają tutaj od zarania dziejów...czyli od początku szkoły....
Inni wspaniali doszli później...selekcjoner zna się na rzeczy...nie zadowala się byle czym...
Dzięki temu mamy szkołę jaką mamy...czyli najlepszą..
PRYMUS znaczy dokładnie tyle, ile sobą reprezentuje...
I ja miałam szczęście znaleźć się w tym elitarnym gronie.
PRYMUS - musi znaczyć dla ciebie - DOBRY INSTRUKTOR.
To nasza wizytówka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)