niedziela, 24 lipca 2016

Dlaczego boimy się placu Rodła...? skręt w lewo nie jest taki trudny...

Widok na plac Rodła z 22 piętra PAZIMu, 2013


Cóż...sama kiedyś się go bałam...

Taki duży...i tyle pojazdów na nim...wszystkie z nich mogą nam zrobić krzywdę...
Ale nie...nie wszystkie przecież...
Niektóre muszą stanąć na czerwonym świetle...niektóre muszą nam ustąpić...
Tylko które...łatwo się pogubić przy takim natłoku wrażeń...
Ba... zdarza się zapomnieć nawet...gdzie mamy pojechać...

Podstawową przyczyną stresu jest brak wiedzy i doświadczenia w danej dziedzinie...
Dlatego dziś spróbuję wam zaaplikować pigułkę wiedzy...
A doświadczenie...musicie zdobyć podczas ćwiczeń ze swoim instruktorem...inaczej się nie da...
Podobno można też "pojeździć" wirtualnie...też pomaga...
ale tu wam nie podpowiem...nie poruszam się w sieci zbyt pewnym krokiem...

Wiele początkujących osób - znając to widmo grozy z opowieści - boi się nawet jechać przez plac Rodła prosto....a to wszak banał...mamy zielone światło czyli wolny przejazd.
Zabawa zaczyna się, gdy mamy skręcić w lewo...lecz stosujemy tu takie same zasady, jakie zawsze obowiązują przy lewoskręcie - zaczynamy z lewego pasa i kończymy na prawym.
Ważne jest, aby zobaczyć swoje miejsce docelowe przed rozpoczęciem manewru, bo jest daleko, za wyspą. Na prawy pas najeżdżamy zawsze prostopadle, bowiem istnieje możliwość, że trzeba będzie zatrzymać pojazd z powodu :
1. konieczności ustąpienia pierwszeństwa tramwajowi,
2. braku miejsca do kontynuacji jazdy za torami tramwajowymi.
Prostopadły najazd pozwala na ulokowanie naszego pojazdu na jednym pasie ruchu, bowiem ukośne ustawienie pojazdu na dwóch pasach może zakończyć egzamin ze względu na utrudnianie ruchu.
Jeżeli nie ma miejsca na prawym pasie, możemy zająć pas środkowy, a gdy ten również zapełniony jest pojazdami - nawet lewy. Wówczas musimy pamiętać o konieczności powrotu na pas prawy w miarę możliwości jak najszybciej.
Na tym strasznym skrzyżowaniu ruch otwierany jest naprzemiennie - raz jedzie jedna linia, raz druga. Jedna linia - to samochody jadące po dwóch jezdniach, tramwaje pośrodku i piesi po obu stronach drogi. Jeżeli przejeżdżamy na zielonym świetle mamy pierwszeństwo dopóki jedziemy prosto, a po skręcie wjeżdżamy w czerwoną linię - zawsze mamy takie światło, jak piesi w naszej linii. Zatem warto to sprawdzić, może będzie zielone, wtedy możemy przyspieszyć.
Gdy wjeżdżamy w czerwoną linię należy przejeżdżać bardzo powoli i obserwować
1.czy nie jedzie tramwaj z jednej lub drugiej strony,
2. czy nie jadą pojazdy z prawej strony,
3. czy mamy miejsce do kontynuacji jazdy,
4. czy nie idą piesi.
Ot...i cała filozofia.
Pamiętajmy, że na skrzyżowaniu o ruchu kierowanym, jakim jest plac Rodła, tramwaje, które skręcają, ustępują pierwszeństwa pojazdom jadącym prosto.
Pamiętajmy też, że należy - jak na każdym skrzyżowaniu - zachować szczególną ostrożność, bowiem czasem może ktoś próbować wymusić pierwszeństwo. Nie znaczy to jednak, że mamy wypatrywać w oddali pojazdów ustępujących pierwszeństwa. Nieraz słyszałam od kursantów, którzy polegli na placu Rodła, że egzaminator podsumował ich przejazd - patrzył pan wszędzie, tylko nie tam, gdzie potrzeba...i zwyczajnie się tym niepotrzebnym wypatrywaniem wyeksploatował.
Życzę powodzenia i przemyślanego przejazdu na egzaminie.

sobota, 9 lipca 2016



Cytaty, które sprawią, że zaleje Cię fala motywacji

Zaczerpnięte skądś - tam i długo leżakujące...


Pozornie nie na temat...a jednak...
Właściwa motywacja pomaga w opanowaniu każdej umiejętności, 
osiągnięciu każdego celu, także w zdobyciu  prawka.  
Zatem...motywujmy się...                                                                                        

1. Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
Przeciwnością losu w tym przypadku będzie brak talentu...brak predyspozycji, w skrajnych sytuacjach - kompletny brak predyspozycji. Niektórzy się załamują i rezygnują - zazwyczaj po kilku latach zaczynają kolejne podejście - od nowa, z większą determinacją. A inni łamią rekordy wyjeżdżonych godzin. Przy innej okazji wspominałam już panią, która po śmierci męża postanowiła zrobić prawko, żeby jeździć na działkę pozostawionym przez męża samochodem. Zupełnie nie miała talentu, więc najpierw sprzedała samochód, aby mieć pieniążki na kolejne jazdy, następnie sprzedała działkę, aby dalej jeździć. 
Ona z pewnością złamała rekord wyjeżdżonych godzin. 
2. Zanim coś osiągniesz, musisz czegoś od siebie oczekiwać.
Osoby, które samodzielnie podjęły decyzję o zdobyciu prawa jazdy są zdeterminowane, podchodzą do zadań z entuzjazmem i z pasją, oczekują od siebie - w ich przypadku na efekty nie trzeba długo czekać. Natomiast, ci wszyscy, którzy rozpoczęli kurs pod presją zazwyczaj natrafiają na wiele problemów.
Presja rodziny, środowiska, lepszej pozycji na rynku pracy jest argumentem często występującym, lecz rzadko wystarczającym. Warunkiem koniecznym jest odczuwanie własnej potrzeby, oczekiwanie od siebie pomyślnego zakończenia.
3. Nie pozwól by to, czego nie możesz zrobić, miało wpływ na to, co możesz zrobić.
Droga do sukcesu jest często wyboista...cóż...musimy się przyzwyczaić - takie są polskie drogi. Ale wyboje zawsze daje się pokonać...wolniej, ostrożniej, uważniej... Jedynie wytrwałość i cierpliwość przynosi wymierne rezultaty...w każdej dziedzinie życia. 
4. „Brak wiary powoduje, że ludzie boją się przekraczać swoje granice,
a ja uwierzyłem w siebie.” - tak mówił Muhammad Ali, który zdobył złoty medal podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie, a później uzyskał wielką sławę jako bokser zawodowy. Jako jedyny bokser w historii trzykrotnie zdobył tytuł mistrza świata wszechwag i skutecznie bronił go dziewiętnaście razy. Stoczył 61 walk, wygrał 56 pojedynków (z czego 37 przez nokaut). Poniósł tylko 5 porażek.
To wiara w siebie stoi u progu sukcesu.
5. Jedynym miejscem, w którym sukces (success) pojawia się wcześniej niż praca (work) jest słownik*.To oczywiście w języku angielskim, bo w polskim jest prawidłowo...najpierw praca, potem sukces. Dlatego - mówi się, ze Polak potrafi....
6. Gdy na twojej drodze pojawi się wiele przeszkód, nie pozwól byś ty sam był jedną z nich.
Po cóż Ci jedna więcej... w każdym z nas drzemią niewyobrażalne poklady sił, które pozwalają nam próbować kolejny raz...i kolejny raz...aż do skutku.
7. Ludzie mogą wątpić w to co mówisz, ale uwierzą w to co robisz. 
Pokaż im więc, co potrafisz. Bez paniki, bo ta nie pozwala jasno myśleć. Spokojnie, rozmyślnie, wyważając każdy kolejny ruch. Szymon, dasz radę...to stwierdzenie, wypowiadane często przez kursanta Szymona w procesie nauki na zawsze pozostanie w mej pamięci...bo jest takie prawdziwe...tak wiele Szymonów obojga płci mi to udowodniło...
8. Jedyną drogą rozwoju jest ciągłe podnoszenie poprzeczki, jedyną miarą sukcesu jest wysiłek jaki włożyliśmy, aby go osiągnąć. 
Tak właśnie przebiega proces nauki jazdy. Na każdym kolejnym spotkaniu z instruktorem masz do czynienia z podnoszeniem poprzeczki i wykonujesz coraz trudniejsze zadania. Na początku niezdarnie, nieporadnie, ale za piątym albo i dziesiątym razem wszystko staje się przejrzyste i łatwe. Czasem za dwudziestym...ale jak wtedy smakuje sukces...!!! 
I w końcu każdy przekonuje się o tym, że to, co się umie jest latwe.
9Płacz na treningu, śmiej się podczas walki.
Łaskawy los czasem obdaruje kursanta możliwością zmierzenia się z ekstremalnie trudną sytuacją drogową...jak ja się cieszę...że to się zdarzyło w warunkach cieplarnianych... że ma mnie wtedy przy swym boku...siłę doradczą, uspokajającą, wyjaśniającą.... gratisowo... w cenie kursu.... u egzaminatora to trochę więcej kosztuje...a w życiu może być jeszcze bardziej kosztowne... brrr...strach pomyśleć...
10. Ten, kto pokonuje innych, jest silny. Ten, kto pokonuje samego siebie, jest potężny.
Współzawodnictwo...wszystkich kręci...w mniejszym lub większym stopniu...My, Polacy, niestety tak mamy....albo stety....Wszyscy chcemy być siłaczami...pomimo swych słabości...A przecież stać każdego z nas na prawdziwą potęgę....to dopieo frajda...siłować się ze sobą...prawdziwym mistrzem...sorry za prywatę...bo to też do mnie....każdy tego potrzebuje.
11. Codziennie trzeba starać się wykraczać poza swoje możliwości.
Każdego kolejnego dnia Twój instruktor będzie wymagał od Ciebie coraz więcej....dobry instruktor...
Na tym polega rozwój...mój drogi przyszły kierowco...przyjdzie czas, kiedy będziesz sam dla siebie instruktorem....sterem, żeglarzem, okrętem...i mądrzejszy o jeden kolejny dzień życia, o kolejny przejechany kilometr....będziesz coraz bliższy doskonałości...nieosiągalnej...niestety...

12. Nigdy nie przegrywasz gdy walczysz… przegrywasz, gdy przestajesz walczyć.
A o co walczymy...? o wolność, szybkość, wygodę, niezależność, komfort...Warto...?
Zapewniam Was, że tak....pomimo, że może przybyło parę kg, że może rower jest zdrowszy....że kosztuje ta przyjemność parę groszy....Warto!!! bo świat należy do nas....
13. Nieważne, że upadłeś, ważne żebyś coś podniósł wstając.
I podnosisz....nowe doświadczenia, przemyślenia, nową wiedzę.
Nikt Ci tego nie odbierze...  Swoje trzeba przeżyć...Dlatego  w niektórych kręgach kulturowych starcy sa uważani za mędrców.... a u nas - mają Alzheimera.
14. Aby osiągnąć rzeczy których dotąd nie osiągnąłeś, musisz zacząć robić rzeczy których dotąd nie robiłeś.
Uniwersalna prawda...a jak się ma do naszego tematu...? Ma się...po prostu...każdy to wie, kto pierwszy raz w życiu operuje sprzęgłem...kto pierwszy raz w życiu musi ustąpić pierwszeństwa...kto pierwszy raz w życiu spotka się z piratem drogowym i musi sensownie zareagować. Niektóre osoby mają same z siebie intuicję na drodze...inni muszą się jej nauczyć, żeby przetrwać...Jakiś czas temu syn mój ( doświadczony kierowca) opowiedział mi o wypadku śmiertelnym, który wydarzył się w okolicach Przecławia. Zginąl kierowca, który widząc na dość długim odcinku prostej drogi ciężarówkę jadącą z naprzeciwka, "tańczącą" po oblodzonej drodze liczył na cud...nie wydarzył się...kierowca zginął....a odbicie na pobocze, w osnieżone pole, mogło mu uratować życie....szkoda. życia...
a jemu pewnie było szkoda samochodu...
Ceńmy dobro najwyższe....ustalajmy priorytety....chcemy żyć...przecież....
15. Najlepszy czas na działanie jest teraz!
Teraz...kiedy masz 18 lat. Kiedy masz umysł wolny od wszystkich makabrycznych historii, które znają Twoje matki, kiedy Twój umysł skupiony jest na beztroskim życiu, a nie na katastrofach - niestety - z życia wziętych.
 Za 10 lat będzie trudniej, za 20 jeszcze trudniej. 
Im dalej w las, tym więcej drzew.

niedziela, 15 maja 2016

Prawo prymusa.

Znalezione obrazy dla zapytania prymus szkoły







Egzaminować tak długo, aż powinie się noga.
To, że wielu egzaminatorów tak robi, przyznaje Krzysztof Szymański, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców.
Wielu jego kolegów robi wszystko, aby młody kierowca wreszcie popełnił błąd.
Zastawiają pułapki, wybierają najtrudniejsze skrzyżowania, każą wykonać karkołomne manewry, zamiast skupić się na ocenie bezpieczeństwa uczestnictwa w ruchu drogowym.
Na takim egzaminie wyłożyłby się niejeden zawodowy kierowca, instruktor czy nawet egzaminator.(fragment art. Wprost)

Znam ten temat również z opowieści swoich kursantów....i owszem, można podejrzewać, że ich wrażenia są subiektywne, że konfabulują...ale niestety, na własne oczy widziałam egzaminy w tak trudnych miejscach, że prawidłowe wykonanie manewru zależało bardziej od szczęścia niż rozumu...czasem graniczyło z cudem...czyli coś jest na rzeczy...

Moja rada - uruchomcie racjonalne myślenie.... trzeba się dobrze nauczyć.

Niektórym kursantom wydaje się, że można po prostu pójść i zdać.
Nie można...
Trzeba umieć jeździć i umieć zachowywać się na drodze.
Trzeba być prymusem...nie tylko na egzaminie, lecz również w dalszej drogowej karierze.
Bo tu chodzi o to, żeby przeżyć...i dać żyć innym....

A  prymus musi myśleć...
musi myśleć - nie zagną mnie, bo umiem jeździć tak samo jak oni...

Wszystko, co umiesz, musisz zrobić idealnie...
jeżeli 10 manewrów wykonasz bez zarzutu, a kolejny wykonasz niezbyt rewelacyjnie...
egzaminator oceni, że na pewno też go umiesz, tylko się zestresowałeś...
jeżeli 10 manewrów wykonasz byle jak i kolejny też niezbyt dobrze ci wyjdzie...
egzaminator oceni, że nic nie umiesz i dalej powinieneś się uczyć....

Tak działa prawo prymusa, które wszyscy bardzo dobrze znamy...
ze szkoły, z życia....sami często je stosujemy....
mamy przecież wśród swoich znajomych osoby, którym warto zaufać...bo nie sprawiają zawodu...i takie, na które nie możemy liczyć..bo zwykle nas zawodzą...
tak działa prawo prymusa...

I muszę wam zdradzić, że to prawo towarzyszy mi odkąd zaczęłam pracować w tym zawodzie...
czuję misję... żeby każdy mój kursant był prymusem i kochał jeździć. Zwykle się to udaje.
Wcześniej oczywiście też miałam kontakt z tym prawem...bo przecież chodziłam kiedyś do szkoły... a ono funkcjonuje od zawsze...
każdy o tym wie... każdy pewnie tego kiedyś doświadczył....

Na egzaminie opłaca się być starannym...dać się poznać jako prymus...
Pomyśl o tym przed nieudaną próbą....daj sobie szansę...
Myśl ekonomicznie....za jeden ezamin, który może trwać tylko 5 minut - masz 3 godziny jazdy...które muszą cię czegoś nauczyć....

W tym momencie pamięć przywołała Danusię...
pani, około czterdziestki...czyli z dużą wiedzą o tym, co się może stać na drodze...
z maksymalnie nakręconą wyobraźnią...z intensywnie wybujałym stresem...
tak zwykle mają osoby w wieku 30+...
Żeby się dobrze nauczyć przed egzaminem - wyjeździła 60 godzin...
codziennie, po pracy, od 14.00 do 16.00...wiecie, co to znaczy...olbrzymie natężenie ruchu....
egzamin zdała za pierwszym razem i opowiadała mi, że był bardzo łatwy (około godz.11 inaczej miasto wygląda). Piszę o tym przy tej okazji, bowiem  Danusia w pracy miała kolegę, który też przygotowywał się do egzaminu na prawo jazdy i śmiał się z niej, że tyle godzin dokupuje...
Po tym jak oboje zdali już egzaminy okazało się, że koszty nauki były mniej więcej takie same...
Tylko u niego dłużej to trwało...i musiał płacić za 4 egzaminy...
A moja prymuska miała tylko jeden.

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zmiany zawsze przynoszą lepsze...

Nawet jeżeli nie traficie tak dobrze jak ja...to zdobędziecie nowe doświadczenia, które wszak są zazwyczaj źródłem mądrości...

A w nowej szkole...  znowu Kamil...sprawca mojej dumy...obiekt mej satysfakcji...powód mej radości...Oba egzaminy zdał bezbłędnie.
Po pozytywnie zakończonym egzaminie praktycznym, egzaminator stwierdził, że jest fantastycznie przygotowany i zapytał w jakiej szkole skończył kurs.
Oczywiście Prymus...musi być prymusem.

Rzadko słyszę od kursantów, aby egzaminator w taki sposób wyrażał swoją  adorację.
Lecz niektórzy najwidoczniej zaslugują.
Albo niektórzy (egzaminatorzy) mają odwagę swoje uznanie zwerbalizować.
Dla kontrastu podam przykład Tomka, który parę lat temu zdał egzamin również za pierwszym razem, lecz egzaminator w trakcie egzaminu cały czas go krytykował, a na koniec powiedział "nie chcę, ale muszę pana puścić"... Tomek opowiadał mi po fakcie, że do końca dnia nie potrafił cieszyć się z pozytywnego wyniku, bo cały czas dźwięczały mu w uszach słowa krytyki.
Dopiero następnego dnia dotarło do niego, że skoro zaliczył, to znaczy, że umie jeździć.
Też tak uważam...lecz wiem, że osoba egzaminująca odebrała mu najpiękniejsze emocje, uczucie prawdziwej euforii, które każda osoba odczuwa po szczęśliwie zakończonym trudnym egzaminie.

Wróćmy jednak do Kamila...ten facet  był na zajęciach zawsze świetnie przygotowany teoretycznie, bardzo zaangażowany we współpracę...funkcjonowało między nami od samego początku doskonałe porozumienie...efekty musiały być właśnie takie.
Znamienne jest to, że był jednym  z pierwszych kursantów w mojej nowej firmie...dzięki niemu i Izu pokochałam od nowa swoją pracę...jeszcze Ola, Sebastian...i wielu innych przesympatycznych kursantów podnosiło z dnia na dzień mój poziom dopaminy...ładowało pozytywną energią...trwa to do dzisiaj i mam nadzieję, że będzie trwało...
Do tego wspaniała atmosfera...przyjacielscy koledzy...i szef urzekający swoją kulturą, uprzejmością, wszechstronnością i wyrozumiałością...rewelacyjnie logistycznie zoorganizowany.
Szef po prostu "wymiata". A jaki szef - taka firma.
Nie mogłam lepiej trafić.


Znalezione obrazy dla zapytania prymus szczecin


Zachęcam zatem wszystkich, abyście mieli odwagę wychodzić ze swojej strefy komfortu ...
bo za rogiem czeka lepsze.


poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Egzamin można zdać za pierwszym razem, Izu...

Tekst nie mój...nawet nie pamiętam skąd go wzięłam, bo zbyt długo leżakował....przepraszam autora, że nie zamieszczam źródła...
ale dziś jest bardzo potrzebny, więc dedykuję go mojej Pupilce...jutro ma egzamin...

Egzamin na prawo jazdy jest jednym z najbardziej stresujących sprawdzianów w życiu. Niektórzy twierdzą nawet, że przed maturą nie byli tak bardzo zestresowani, jak wsiadając do samochodu egzaminacyjnego. Miałam do czynienia z osobami, które miały za sobą dziesiątki egzaminów różnej rangi i zawsze w samochodzie egzaminacyjnym czuły największy stres. 
Niestety tak silny stres może mieć wpływ na wynik egzaminu. 
Jeżeli teraz się denerwujesz na samą myśl o egzaminie, kiedy obok siedzi myślący kierowca z hamulcami, to co będzie, jak wsiądziesz sama do własnego samochodu? 
Na egzaminie naprawdę jesteś bezpieczna. 
Gdy zaczyna paraliżować nas strach, zaczynamy popełniać najprostsze błędy, które będziemy później wyrzucać sobie, przez długi, długi czas. 
Jak można sobie z tym poradzić?
1
Wizualizucja
Już na kilka dni lub tygodni przed egzaminem, wizualizuj sobie jego przebieg.
Wyobrażaj sobie spotkanie z egzaminatorem, następnie - jak bezbłędnie pokonujesz całą trasę i na koniec, tę wielką radość gdy egzaminator oznajmia, że wynik próby jest pozytywny. Skupiaj się zwłaszcza na tym uczuciu, na tym jak wielką poczujesz ulgę. Pomyśl jak wspaniale będzie już posiadać prawo jazdy, jak to wpłynie na Twoją niezależność.
2
Pewność siebie
Idąc przez miasto dyskretnie spoglądaj na samochody. Za kierownicą zobaczysz mnóstwo różnych ludzi: młodych, starszych, elegancko ubranych itd. Pomyśl, że jeśli takim rzeszom udało się zdobyć prawo jazdy, to nie jest to niemożliwe i Ty też potrafisz tego dokonać.
3
Uważność podczas egzaminu!
Stres może być tak destrukcyjny, że podczas egzaminu możemy nawet pomylić kierunki jazdy. Dlatego skup się na tym, co egzaminator do Ciebie mówi, W razie potrzeby możesz to sobie po cichu powtórzyć. Jeśli cicho sobie wytłumaczysz że "na krzyżówce masz skręcić w lewo", szybciej dotrze to do Twojego umysłu i ryzyko pomyłki spada. Koncentracja i maksymalna mobilizacja organizmu to podstawa. Nie przejmuj się tym, co pomyśli sobie egzaminator, niejedno już widział i takie szeptanie nie powinno go specjalnie zdziwić.

4
Nie słuchaj złych opowieści
Unikaj słuchania ludzi, którzy opowiadają, jak to niesprawiedliwie zostali oblani, albo jak ich znajomy podchodził do egzaminu siedem razy w różnych miastach. Porozmawiaj raczej z kimś, komu udało się zaliczyć za pierwszym razem i ma całkiem przyjemne wspomnienia z tego egzaminu.
5
Jeśli nie zdasz, nie załamuj się!
Egzamin na prawo jazdy nie jest łatwy i jego oblanie nie jest żadnym wstydem. Jest w pewnym stopniu darem losu, bowiem w dużej mierze zależy od szczęścia Jeśli z tą świadomością do niego podejdziemy, stres nieco się zmniejszy, a w razie niepowodzenia, łatwiej będzie nam się z tym pogodzić i pozbierać się, aby podjąć kolejne podejście.
Jeżeli jakiś manewr wykonasz nieprawidłowo, egzaminatorzy lubią wrócić w to samo miejsce lub w inne, gdzie możesz wykonać analogiczny manewr. Kiedy to wyczujesz, jeszcze bardziej wzmóż czujność, bo jeżeli jakkolwiek uzasadniłeś nieprawidłowe wykonanie, lub brak wykonania w ogóle, drugi raz to nie przejdzie.
6
Jeżeli jakimś cudem egzaminator jest rozmowny, bardzo się staraj nie wdawać w pogawędki. Jeśli jeżdżąc „elką” zdarzyło ci się zagadać z instruktorem i nie zauważyć np. zjazdu w prawo, nic się w sumie wielkiego nie stało. Otóż na egzaminie się stanie i lepiej skupić całą swoją uwagę na jeździe i słuchaniu poleceń.
Jeżeli widzisz, że już wracasz do ośrodka, nie wpadaj w euforię. Bardzo łatwo popełnić głupi błąd tuż, tuż przed końcem. Także aż do tego końca nie odpuszczaj!
7
Panuje opinia, że część złośliwych egzaminatorów, nawet jeżeli w duchu uznała egzamin za niezdany, pozwala zdającemu dojechać do końca i dopiero wtedy informuje, że niestety, ale nie tym razem. Jeżeli masz poczucie, że trafiłeś na taką właśnie osobę i że już cię tyle razy upomniał, że na pewno już dawno oblałeś, nie odpuszczaj pomimo wszystko. Możesz się mylić i się przyjemnie rozczarujesz. Mnie to spotkało (przyp.autora).